piątek, 25 lipca 2014

5 francuskich filmów dla wymagającego widza (W 80 blogów dookoła świata #4)

Ale czego Widz wymaga? Z pewnością nowego wpisu spod szyldu „W 80 blogów dookoła świata” (zwłaszcza że w zeszłym miesiącu niestety się nie doczekał). Poza tym Widz wymaga niechybnie, by polecane filmy były w języku francuskim, a przynajmniej tego się po nich spodziewa wchodząc na niniejszego bloga – i w tym zakresie nie spotka go rozczarowanie! Co do dalszych wymagań mogę jedynie snuć przypuszczenia, które i tak nie będą w pełni trafne, z uwagi na różnorakie gusta amatorów języka francuskiego. Pozwoliłam sobie jednak założyć, że wszyscy już słyszeli o „Amelii”, „Nietykalnych” i „Jeszcze dalej niż północ”, może nawet są lekko zmęczeni zatrzęsieniem francuskich komedii (romantycznych i nie tylko). Wiem, wiem, lato w pełni i pewnie sporo czytelników nie miałoby nic przeciwko jakiemuś sympatycznemu i niewymagającemu filmowi, ale pomyślałam sobie, że najwyżej wrócicie tu zimą, kiedy najdzie Was ochota na coś ambitniejszego. Postanowiłam bowiem przedstawić Wam kilka starszych tytułów, po które naprawdę warto sięgnąć, mimo że nie ukrywam, że niektóre mogą okazać się ciężkie.

Film dla tych wszystkich, którzy obchodzili dotąd filmy Truffauta szerokim łukiem, uznając je za nieznośnie nowofalowe i niestrawne dla normalnego widza. Może przypadnie Wam do gustu nieco mniej typowe dzieło tego reżysera, składające się z luźno powiązanych scen, skupionych wokół gromadki dzieciaków z jednego miasteczka. Truffaut miał niezwykły talent do pracy z dziećmi, które w jego filmach wydają się bardzo spontaniczne i naturalne, nawet mimo tego, że dla niektórych przewidziane zostały naprawdę niełatwe role – oprócz zabawnych anegdot z domu i podwórka pojawiają się bowiem takie tematy, jak pierwsza niewysłowiona miłość, czy przemoc w rodzinie. Film ten sprawił mi ogromną przyjemność i nawet mimo przewijających się w nim poważnych problemów pozostawił w pozytywnym nastroju. A jedną scenę – uroczą, zabawną i mrożącą krew w żyłach – oglądam sobie często i za każdym razem cieszy mnie ona tak samo. Nie wiem, czy wyrwana z kontekstu tak samo przypadnie Wam do gustu, ale nawet jeśli nie, to przynajmniej utrwalicie sobie, jak pieszczotliwie woła się po francusku kotki :) A kto się wsłucha, ten może się również dowiedzieć, co to znaczy „tomber dans les pommes”.



„L'homme qui amait les femmes” (Mężczyzna, który kochał kobiety)
I jeszcze jedno działo Truffauta, tym razem film o miłości opowiedziany z perspektywy mężczyzny – kolekcjonera, łowcy, konesera kobiecych wdzięków. Główny bohater, Bertrand, nie jest jednak zwykłym uwodzicielem; zdawać by się mogło raczej, iż jego miłość do płci pięknej jest tak ogromna, że nie jest w stanie się spełnić w objęciach tylko jednej kobiety. Jego wrażliwość na detal i umiejętność dostrzegania piękna w zupełnie różnych od siebie przedstawicielkach płci niewieściej pozwala traktować go z większą wyrozumiałością, niż przeciętnego pustogłowego podrywacza. Bertrand opowiada więc o swojej miłości (bardziej do idei kobiety, niż do konkretnej osoby), biorąc za pretekst pojawienie się pary nóg, za którą pogoń obsesyjnie go opętała. W filmie sporo jest ciekawych spostrzeżeń na temat relacji międzyludzkich i sporo zmysłowości. Polecam jako studium interesującego przypadku :)



Nogi kobiet to cyrkle, które odmierzają kulę ziemską na wszystkie strony, dając jej równowagę i harmonię”.

„Code inconnu” (Kod nieznany)
Film, który wywarł na mnie bardzo duże wrażenie, mimo iż w odbiorze był dość trudny – jak to zresztą bywa z filmami Hannekego. Na początku trudno się połapać w tym z pozoru bezładnym chaosie krótkich scen, urywających się ni stąd, ni zowąd, w tym skakaniu pomiędzy różnymi postaciami, których być może nic nie łączy. Co najwyżej świat, w którym żyją, pełen przemocy i wzajemnej obojętności. Dopiero po pewnym czasie odkrywamy, że w tym filmie forma również stała się treścią, że tworzy pewien kod – kto wie, czy możliwy do złamania, bo tak naprawdę sedno problemu to niemożność porozumienia się.
Nie polecam poszukiwaczom lekkiej i przyjemnej, a w dodatku jednolitej konstrukcyjnie historii. Raczej dla tych, którzy szukają intelektualnego wyzwania i refleksji na ważne tematy w niecodziennej, ale ciekawej formie. Ale jeśli Wam się nie spodoba, to nie zrażajcie się od razu do Hannekego, dajcie szansę innym jego filmom – przynajmniej „Pianistce”, o której też chciałam wspomnieć, ale zabrakło już miejsca. Może nie jest lżejsza, ale przynajmniej zrealizowana w bardziej konwencjonalny sposób.



„Le locataire” (Lokator)
Tym razem coś dla fanów thrillerów psychologicznych, w szczególności doprawionych szczyptą schizofrenii. Opowieść o polskim imigrancie (w tej roli sam reżyser - Roman Polański) który wprowadza się do świeżo wynajętego pokoju przy spokojnej paryskiej ulicy; poprzednia lokatorka dopiero co go opuściła – przez okno, prawdopodobnie bez powodu. Atmosfera w kamienicy jest co najmniej dziwna, sąsiedzi zachowują się podejrzanie, film ogląda się więc w ciągłym napięciu. Jest mrocznie, nieco duszno i klaustrofobicznie, a zakończenie zaskakuje jak w dobrym kryminale.
Sięgając po ten film nie zapomnijcie sprawdzić, którą wersję językową wybieracie. Okazuje się bowiem, że został on nakręcony zarówno po francusku, jak i po angielsku. Niestety, nie udało mi się znaleźć francuskiego trailera, dlatego wrzucam w angielskiej wersji językowej. Dostępne w internecie francuskojęzyczne sceny zdradziłyby Wam za dużo :)



„Dans la maison” (U niej w domu)
Wyłamując się z konwencji prezentowania Wam już dobrze uleżałych filmów na koniec zostawiłam całkiem świeże dzieło Ozona. Film ów obrazuje relację, jaka wykształca się – albo raczej w jaką wplątuje się nauczyciel literatury, zaintrygowany wypracowaniami swojego ucznia. Szesnastoletni chłopak, Claude, podgląda życie w domu swojego kolegi i pod pretekstem doskonalenia literackich talentów opisuje je w odcinkach, dostarczając nauczycielowi fascynującej lektury do poduszki. Nie do końca wiadomo, gdzie kończy się prawda, a zaczyna prowokacja i czy to jeszcze niewinne wprawki literackie, czy raczej uzależnienie od podglądania cudzych sekretów. Trudno mi jednoznacznie zakwalifikować ten film, który z obyczajowej historii o nauczycielu i uczniu przekształca się w coś na kształt thrillera, a może dramatu? Nie jest to może film wybitny, ale na pewno wciągający.



Znaleźliście wśród tych filmów coś dla siebie? 
Zajrzyjcie też na inne blogi biorące udział w akcji, na których znajdziecie nie tylko francuskie filmy godne polecenia.

Francja:
Français-mon-amour: Francuskie, filmowe poczucie humoru
Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim: To trzeba zobaczyć!

Hiszpania:
Hiszpański na luzie: 5 filmów hiszpańskich, dobrych i lepszych

Holandia:
Język holenderski - pół żartem, pół serio: Holenderskie filmy

Niemcy:
Blog o języku niemieckim: Najlepsze niemieckie filmy

Rosja:  
Rosyjskie śniadanie: Ciekawe co w kinie rosyjskim
Daga tłumaczy - 5 rosyjskich filmów

Stany Zjednoczone:
Learn English Śpiewająco: 5 filmów amerykańskich, które warto obejrzeć

Szwajcaria:
Szwajcarskie Blabliblu: 3 przepiękne filmy w języku szwajcarskim (czyli po niemiecku, francusku i włosku)

Szwecja:
Szwecjoblog: 5 naprawdę smutnych filmów ze Szwecji

Wielka Brytania:
English-Nook: 5 brytyjskich filmów wartych polecenia
Angielski dla każdego: 5 najlepszych filmów i seriali po angielsku

Wietnam:
Wietnam info: 5 wietnamskich filmów, które warto obejrzeć

Włochy:
Wloskielove: 5 włoskich filmów, które wcisną cię w fotel

18 komentarzy:

  1. Oczywiście, że znalazłam :) Coś czuję, że szykuje się u mnie weekend z kinem francuskim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy któryś tytuł zainteresował Cię szczególnie? :>

      Usuń
  2. Och, pan Haneke! Sprawdziłam jego dorobek (nie jestem niestety zbyt dobra w zapamiętywaniu reżyserów) i tak jak myślałam skądś go znam - Justyna pisała o innym jego filmie, a ja zbieram się do obejrzenia Białej Wstążki. Wygląda na to, że pan H lubi robić ambitniejsze filmy, mam nadzieję, że podejdzie mi jego styl :).

    U niej w domu mignął mi gdzieś, film zapowiada się ciekawie.

    Ostatnio zauważyłam, że chętniej oglądam ambitniejsze kino. Mój mózg ma już chyba dosyć lekkiej papki ;), ale jeśli chodzi np o książki to jest odwrotnie - częściej czytam coś lżejszego (głównie kryminały).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię Hanekego, ale akurat "Biała wstążka" nie rzuciła mnie na kolana. Z tego co pamiętam, to Justyna polecała "Miłość" - i bardzo słusznie! Ja jeszcze mam do nadrobienia "Funny Games" (tym razem po niemiecku).

      Też mam fazę na ambitne filmy, a grzeszną przyjemność lekkich książek (bo faktycznie po takie ostatnio sięgam najczęściej) usprawiedliwiam tym, że czytam je po francusku :)

      Usuń
    2. Funny Games jest chyba nie na moje nerwy :P, nie lubię filmów epatujących przemocą, bo się po prostu po nich źle psychicznie czuję, taka sponiewierana. Choć jest jeden film po którym chodziłam prawie po ścianach z nadmiaru złych emocji: bezsilności, gniewu itp, a mimo to polecam go każdemu: Das Experiment - Eksperyment. Ale może ja po prostu jestem przewrażliwiona ;)

      Usuń
  3. Z tych wszystkich najbardziej zaciekawił mnie U niej w domu. Widzę, że jest nawet wersja z polskimi napisami :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czułam, że będzie niestandardowo i się nie zawiodłam :) Na pewno obejrzę "Le Code inconnu" i "Le locataire". Również polecam "La Pianiste" i "Dans la maison".

    PS A ten chłopczyk to ma chyba 7 żyć jak jego Minou ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam "La Pianiste" jakiś czas temu. Do tej pory jak o nim sobie przypomnę, to nie wiem co myśleć.

      Usuń
  5. Po 1. Bardzo fajnie, lekko napisane- zresztą jak zwykle ;)
    Po 2. Wszystkie filmy do nadrobienia (oups!). W pierwszej kolejności ten ostatni bo już o nim czytałam wcześniej dobre opinie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rety... kiedy ja te filmy zdążę obejrzeć! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwsze 4 do obejrzenia, dzięki za sugestie :} A Dans la maison wspaniały, jetem ogromną fanką Ozona :}

    OdpowiedzUsuń
  8. Hasło "ciężki film" mnie nie odstrasza, wręcz przeciwnie! Z Twojej listy kojarzę tylko "Lokatora", choć jeszcze nie oglądałam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam tylko U niej w domu, więc mam 4 filmy do nadrobienia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam na filmwebie o filmie U NIEJ W DOMU,zaíntrygowal mnie i jest na mojej liście filmów do obejrzenia. Znalazłam jeszcze kilka pozycji których aktualnie szukam w sieci. A mozesz mi powiedzieć na czym polega ten projekt i czy można stać sie jego członkiem? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Projekt skierowany jest do osób piszących blogi językowe lub kulturowe, można się do niego przyłączyć pisząc na adres blogi.jezykowe1@gmail.com
      Co miesiąc wybieramy temat, który jest zwykle na tyle ogólny, że da się go ugryźć z kilku stron, myśl przewodnia to właśnie szeroko pojęta kultura, języki i życie w innych krajach :)

      Usuń
    2. Ja piszę bloga ogólnego jednak francuski to moja pasja! Jestem z wykształcenia romanistką i chętnie podczytuję to co dotyczy języka i kultury kraju gdzie jest go najwięcej (jeszcze). Stąd moje pytanie! Dziękuję za odp.

      Usuń
  11. Czasem warto otworzyć się na coś nowego- co tu tutaj oznacza kino w innym języku niż angielski ;) Zawsze możemy zostać mile zaskoczeni ;)

    Zapraszam do bezpłatnej promocji bloga na mojej platformie (rejestracja zajmuje chwilę)
    http://www.top-blogs.eu

    OdpowiedzUsuń
  12. Doceniam Francuzów za filmy, jakie kręcą. Oni potrafią prostą fabułę przedstawić w taki sposób, że trudno jest odciągnąć się od filmu. Nie przedstawiają wszystkiego wprost, wiele wątków trzeba kojarzyć samodzielnie i łączyć w fakty.

    OdpowiedzUsuń