środa, 7 listopada 2012

Francuski ze słyszenia – czyli kiedy zacząć słuchać radia i oglądać filmy bez napisów?



Na początek mały truizm: rozumienie francuskiego ze słuchu nie jest rzeczą łatwą. Wiadomo: nie słychać niemal połowy tego, co jest na papierze, a jak już słychać, to wiele różnych słów brzmi niemal tak samo. Albo to samo słowo brzmi inaczej w zależności od tego, jakie jest następne słowo. Do tego Francuzi mówią szybko i dużo skracają, tak że ich mowa zdawać się może kompletnie niemożliwa do zrozumienia. Pojawia się zatem pytanie, kiedy zacząć słuchać długich wypowiedzi, żeby to miało jakikolwiek sens poza rozkoszowaniem się brzmieniem francuskiego szczebiotu?


Mogę się przyznać, że jednym z moich sposobów na utrzymywanie kontaktów z moim przyjacielem-francuskim w tak zwanym „międzyczasie” jest słuchanie francuskiego radia [Le Mouv - link]. Robię to od czasu do czasu, zwykle podczas gotowania, sprzątania, albo odmóżdżania się po ciężkim dniu w pracy przy prostych grach komputerowych (z którymi staram się zerwać, bo to przecież strata czasu), czasem kilkanaście minut, czasem, gdy się wciągnę, około godzinę. Często przy tym zastanawiam się, czy takie słuchanie cokolwiek mi daje i czy na niskich poziomach (A1-B1) to w ogóle ma sens, skoro zasób słownictwa mamy wówczas dość ubogi, a więc i zrozumienie audycji jest niemal niemożliwe. Poniżej przedstawiam kilka moich refleksji na ten temat.

Chociaż jestem wielką orędowniczką uczenia się francuskiego poprzez jego ciągłe słuchanie, a zatem i wprowadzania do swojego planu nauki jak największej ilości programów audio, piosenek, filmów, etc., to jednak nie polecam słuchania audycji radiowych osobom na poziomie A1 i wczesnym A2, kiedy jeszcze praktycznie nie zna się żadnych słówek, gdyż bystry potok niezrozumiałej, zlewającej się mowy może zadziałać przytłaczająco i zniechęcająco. Stacje radiowe umieszczają w swoich ramówkach programy na nieco bardziej frapujące tematy, niż skład rodziny, proste czynności życia codziennego i pytania o drogę, dlatego nawet jeśli wyłapiemy jakieś jedno czy dwa znajome słówka, to będzie to kropla w morzu świergotów i szumów. Dlatego początkowo lepiej znaleźć sobie jakieś krótkie nagrania, przeznaczone specjalnie dla początkujących uczniów.

Natomiast kiedy już przejdziemy przez podstawy języka i trochę się z nim oswoimy, to według mnie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dość wcześnie zacząć włączać sobie francuskie radio. Jestem wręcz zdania, że im szybciej zaczniemy słuchać, tym lepiej, choćby dlatego, że wtedy o wiele naturalniej przyjdzie nam podłapanie prawidłowego akcentu. Ważne, żeby podejść do tego bezstresowo, nie spinać się, że nic nie rozumiemy, wyłapać na początek choćby tylko ogólny temat audycji i znajome słowa pojawiające się w tym kontekście, a gdy nam się znudzi – skończyć i po jakimś czasie znowu spróbować. Ja sama zaczynałam swoje słuchanie od zrozumienia tyle, że jest akurat mowa o Tour de France i rowerach (akurat były wakacje, więc temat powracał) i niewiele ponad to, ale z czasem zaczęłam rozróżniać nowe słowa, całe zwroty i teraz, po kilku miesiącach dalszej nauki (oczywiście nie tylko poprzez słuchanie radia), rozumiem już całkiem sporo, a sporo potrafię się domyślić z kontekstu (no, ewentualnie wyobrażam sobie, że się domyślam…). Dzięki temu przypominam sobie znane słówka, zwracam uwagę, które słowa są skracane (np. gdzie głoska „e” w środku wyrazu całkiem znika, tak jak chociażby w słowie p’tit) i uczę się rozróżniać te, które z pozoru brzmią tak samo, choć zapisuje się je zupełnie inaczej.

Oczywiście kluczem jest to, żeby trafić na dobre audycje, które nas choć trochę zainteresują. Mnie na przykład bardzo przypadło do gustu radio Le Mouv, do którego link podałam wyżej. Niewiele tam polityki, za to sporo dyskusji o kulturze, muzyce – no i dużo dobrej muzyki, również francuskiej (choć czasem zdarza się też coś niestrawnego typu techno i rap, więc nie ręczę, że zawsze będzie super). Odnoszę też wrażenie, że osoby prowadzące audycje (przynajmniej te, na które ja trafiam), mówią wyraźnie, mają znośne tempo i naprawdę da się coś zrozumieć. Dlatego polecam, chociażby na próbę :) A kiedy denerwuje mnie muzyka w Le Mouv, przerzucam się na France Info (link), zorientowane na bieżące wydarzenia i ubogie w muzykę. Za to zauważyłam, że często w wiadomościach ze świata puszczane są najpierw wypowiedzi różnych osób w języku angielskim (dziś na przykład na topie jest Barack Obama), a następnie tłumaczone dla słuchaczy na (zrozumiały dla wszystkich;)) francuski – dzięki temu możemy dowiedzieć się, co za chwilę usłyszymy.

Pomimo niewątpliwych zalet powyższego sposobu na naukę, słuchanie radia powinno być na niskich poziomach zaawansowania traktowane raczej jako dodatek, niż podstawa naszej edukacji. Spodziewam się, że po jakimś czasie zacznę w większym stopniu słuchać różnych audycji, ale już nie tylko po to, by wyłapywać jej ogólny sens.

Nieco łatwiej przychodzi zrozumienie, o co chodzi, gdy mamy do czynienia z filmem albo serialem. Tutaj sporo można się domyślić z kontekstu wizualnego, pojawia się jednak inny problem – aktorzy mówią o wiele bardziej niewyraźnie, niż spikerzy w radiu, a i sam obraz też często ogranicza się do pokazania rozmawiających ze sobą bohaterów. Dobrze jest więc zacząć od bajek dla dzieci :)
Ja sama śledzę dwa seriale animowane – oba w dzieciństwie oglądałam w telewizji z polskim lektorem, dlatego mniej więcej wiem, o co chodzi, a resztę jestem w stanie sobie dopowiedzieć na podstawie tego, co słyszę. Seriale są kultowe i polecam je z czystym sercem, w szczególności ten:


(oczywiście nie mogę obiecać, że link kiedyś nie zniknie)



 

Tajemnicze złote miasta to klasyka mojego dzieciństwa. Wpadająca w ucho piosenka (tekst do prześledzenia tutaj) i opowieść o przygodzie – czegóż chcieć więcej? Zachęcam więc do przekonania się, czy gdzieś wysoko w Andach zbudowane są miasta całe ze złota :)
Oprócz tego polecam również „Les mondes engloutis” (nie pamiętam, jaki był polski tytuł) – wspominałam już o tym zresztą w kontekście samej piosenki. Teraz zachęcam również do obejrzenia w wolnej chwili całego odcinka. 




A żeby czasem coś jednak w całości zrozumieć – polecam obejrzeć francuski film z polskimi napisami. Wczoraj na przykład wybrałam się do kina na „Miłość” Hanekego i choć sam film do wesołych nie należał, to jednak miło było słuchać i rozumieć mój jak-na-razie-ulubiony język obcy.

Ciekawa jestem, czy ktoś ma podobne zdanie na temat takiego słuchania francuskiego nie do końca ze zrozumieniem. Ja robię to z przyjemnością i dawkując sobie francuski regularnie ze wszystkich stron czuję, że zaczyna on zakorzeniać się w mojej głowie do tego stopnia, że czasem bezwiednie próbuję myśleć po francusku – i bardzo mnie to cieszy :)

***

Postanowiłam zaprzestać wrzucania tutaj szczegółowej rozpiski tego, czego i przez ile czasu uczyłam się danego dnia, bo to nie ma większego sensu i niepotrzebnie zajmuje miejsce. Zwłaszcza, że i tak uczę się bardzo dużo (w ostatnim miesiącu było to ponad 35 godzin) i nie potrzebuję dodatkowej motywacji, za to nie chce mi się robić statystyk. Postaram się natomiast pisać częściej coś merytorycznego.

3 komentarze:

  1. Jest pośrednie rozwiązanie dla osób na niższym poziomie. Z pomocą może nam przyjść radio rfi (http://www.rfi.fr/). Znajdziemy tam masę materiałów do nauki języka francuskiego. Ponadto codziennie prezentowane są wiadomości w języku francuski, ale jest to francais facil. Oglądanie telewizji może sprawiać problemy. Jednak z czasem można się przyzwyczaić. I mimo, że nie rozumiemy wszystkich pojedynczych słówek, to ogarniamy całość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam jeszcze radio nova -> http://www.novaplanet.com/ dobra muzyka, co jakiś czas pojawiają się różni goście, a poruszane tematy raczej są ciekawe :)

    Osobiście uważam, że słuchanie radia, piosenek itd francuskich jest dobre nawet od poziomu A1 - tylko jeśli nic nie rozumiemy, to nie stresujmy się i nie spinajmy jakoś mocno, żeby coś wyłapać - bo tak jak mówisz, można się zniechęcić. Ważne jest, abyśmy się z tym językiem osłuchali - wpadli w rytm, intonację, a słowa... No cóż... Może się tak zdarzyć że coś nam tam w głowie zostanie i będziemy pamiętać jakiś zwrot nawet nie znając jego znaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za linka, na pewno wypróbuję to radio w najbliższym czasie.

      Ja słucham radia właściwie od początku mojej nauki, ale pisząc powyższą notkę trochę zabrakło mi odwagi żeby zarekomendować każdemu słuchanie radia już od A1 :) Nie jestem nauczycielem, sama uczę się trochę metodą prób i błędów, więc nie potrafię ocenić, na ile takie słuchanie czegoś, czego w ogóle nie rozumiemy, jest efektywne - czy nie lepiej w tym czasie uczyć się w inny sposób. Mnie to po prostu sprawia przyjemność, a po kilku miesiącach regularnego słuchania mam wrażenie, że naprawdę podniosły się moje zdolności rozumienia ze słuchu. Tak jak mówisz - zaczęłam czuć rytm, intonację, i nawet jeśli czegoś nie rozumiem, to przynajmniej rozróżniam, gdzie kończy się jedno słowo, a zaczyna następne - co wcale nie było dla mnie na początku takie oczywiste :)

      Usuń