poniedziałek, 30 września 2013

"Mon homme" - Mistinguett (muzyczna kartka na dzień chłopaka)

Założę się, że duża część z Was najprawdopodobniej słyszała już tę piosenkę, gdyż przez lata była ona często i chętnie wykonywana przez różne osoby, zwykle w wersji anglojęzycznej. Ja sama pierwszy raz zwróciłam na nią uwagę w serialu „Boardwalk Empire”, gdzie zaśpiewała ją ulubiona przez mnie Regina Spektor. I do niedawna żyłam w błogiej nieświadomości, iż utwór ów w oryginale wykonywany był po francusku, przez aktorkę i piosenkarkę znaną jako Mistinguett.

Jako że dzisiejsza data nastraja do miłosnych wyznań pod adresem mężczyzn, pozwolę sobie im w szczególności zadedykować to przeurocze tango – dołączając życzenia: by kobiety Waszego życia kochały Was równie mocno... ale mniej bezkrytycznie ;)

Piosenka ma już prawie ze sto lat, ale cóż to jest wobec miłości, która ponoć jest wieczna. Polecam zatem małą podróż w czasie i wyobrażenie sobie, że znaleźliśmy się w czasach ze starych filmów, czasach czarno-białych fotografii, kabaretowych trąbek, piór na kapeluszach i papierosów zatkniętych na długich fifkach. Warto posłuchać tej piosenki, a następnie porównać z wersją Reginy sprzed dwóch lat (np. tutaj). No i oczywiście przyjrzeć się nieco bliżej tekstowi, za rozpowszechnianie którego z pewnością obraziłaby się na mnie niejedna feministka bez poczucia humoru.





Sur cette terre
Ma seule joie, mon seul bonheur
C'est mon homme
J'ai donné tout c' que j'ai
Mon amour et tout mon cœur
À mon homme

Et même, la nuit
Quand je rêve, c'est de lui
De mon homme
Ce n'est pas qu'il est beau
Qu'il est riche ni costaud
Mais je l'aime, c'est idiot

No cóż, kobieta w którą wciela się Mistinguett nie ma za wielu radości w życiu, skoro śpiewa, że jej jedyną radością i szczęściem na tej ziemi jest jej mężczyzna. Jemu więc oddała wszystko co ma – czyli między innymi swoją miłość i swoje serce (nie wiadomo niestety, czy oprócz tego miała jeszcze coś do oddania). I nawet w nocy, kiedy śni to właśnie o nim. To nie tak, że jest przystojny, ani bogaty, ani dobrze zbudowany (costaud). Ale ona i tak go kocha, choć przynajmniej widzi, że to głupie.

I' m' fout des coups
I' m' prend mes sous
Je suis à bout
Mais malgré tout
Que voulez-vous !

Mistinguett zjada dużo literek podczas śpiewania, czasem więc trudno rozszyfrować, co ma na myśli. Łatwo to jednak wywnioskować z kontekstu. Dziewczyna żali się, że jej mężczyzna ją bije, a używa przy tym wyrażenia „il me fout des coups”. Czasownik „foutre” jest zresztą dość ciekawy, gdyż jak naucza słownik „Le Grand Robert”, kiedyś było to niezbyt ładne określenie na fizyczne posiadanie kobiety, obecnie jednak może być używany w znaczeniu „mettre”, „jeter” albo też „donner” - jak właśnie w przypadku „foutre des coups à quelqu'un”.

No dobrze, ale co jeszcze robi jej ukochany mężczyzna? Zabiera jej ostatnie pieniądze, drań (le sou to mniej więcej tyle co grosz). Nic dziwnego, że dziewczyna jest już wykończona („être à bout” to inaczej „n'en pouvoir plus”, „être épuisé”), ale cóż począć? (przyznacie, że Que voulez-vous” aż epatuje rezygnacją).

Je l'ai tellement dans la peau
Qu' j'en suis marteau
Dès qu'il me touche, c'est fini
Je suis à lui
Quand ses yeux sur moi se posent
Ça m' rend tout' chose
Je l'ai tellement dans la peau
Qu'au moindre mot
I' m' f'rait faire n'importe quoi
J' tuerais, ma foi
J' sens qu'il me f'rait dev'nir infâme
Mais je n' suis qu'une femme
Et j' l'ai tellement dans la peau

O cóż może nieszczęsnej chodzić, kiedy śpiewa, że ma swojego mężczyznę dosłownie „w skórze” - a może wręcz za skórą, czyli tam, gdzie niektórzy z nas podobno mają diabła? „Avoir quelqu'un dans la peau” oznacza tak naprawdę, że się kogoś pragnie, kocha niezwykle mocno i bezgranicznie. Dalej też jest ciekawie; jeśli powiesz komuś po polsku, że jest młotkiem, to niechybnie uzna, że go uważasz za głupka. Po francusku jest trochę inaczej, bowiem être marteau” oznacza bycie szalonym, stukniętym (być może właśnie młotkiem po głowie).

Następnie dowiadujemy się, że od kiedy ją dotyka, to już koniec, cała jest jego. Kiedy na nią patrzy, to robi jej się słabo (można „se sentir toute chose” czyli słabo, dziwnie) – nie znaczy to bynajmniej, że robi jej się niedobrze na jego widok ;) Raczej miękną jej nogi, głuptaskowi. W końcu tak go kocha, że na najmniejsze jego słowo zrobiłaby wszystko, zabiłaby nawet (ma foi! - słowo daję!). Co prawda czuje, że jej mężczyzna może ją okryć hańbą, ale cóż, ona jest tylko kobietą i w dodatku tak go kocha...

Pour le quitter
C'est fou ce que m'ont offert
D'autres hommes
Entre nous, voyez-vous
Ils ne valent pas très cher
Tous les hommes
La femme, à vrai dire
N'est faite que pour souffrir
Par les hommes
Dans les bals, j'ai couru
Afin d' l'oublier, j'ai bu
Rien à faire, j'ai pas pu

Opuścić go? To szalone, co proponowali jej inni mężczyźni. A tak między nami, to sami widzicie, że ci wszyscy mężczyźni nie są wiele warci. Prawdę mówiąc, kobieta jest stworzona po to, żeby cierpieć z ich powodu...
Tymczasem nasza bohaterka chodziła na bale (courir les bals) żeby o nim zapomnieć, piła, ale i tak zapomnieć się nie dało.

Quand i' m' dit : "Viens !"
J' suis comme un chien
Y a pas moyen
C'est comme un lien
Qui me retient

Je l'ai tellement dans la peau
Qu' j'en suis dingo
Que celle qui n'a pas connu
Aussi ceci
Ose venir la première
Me j'ter la pierre
En avoir un dans la peau
C'est l' pire des maux
Mais c'est connaître l'amour
Sous son vrai jour
Et j' dis qu'il faut qu'on pardonne
Quand une femme se donne
À l'homme qu'elle a dans la peau

Biedaczka jest tak bezwolna, że kiedy on mówi „chodź”, to przychodzi posłusznie niczym pies, nic się z tym nie da zrobić, bo jest do niego przywiązana jakoby liną. Później znowu jest o kochaniu i o byciu szaloną (dingo – to tym razem nie gatunek psa, ale synonim dla bycia stukniętym) do tego stopnia, że ta, która nigdy czegoś podobnego nie zaznała, ośmieli się pierwsza rzucić w nią kamieniem.
Nie ma nic gorszego niż kochać do tego stopnia (c'est le pire des maux), ale to właśnie znaczy poznać miłość pod jej prawdziwą postacią (sous son vrai jour). Dlatego trzeba wybaczyć kobiecie, która się oddaje mężczyźnie, którego tak mocno kocha.


A Wy, czy też tak bardzo kochacie swoich chłopców? ;)



3 komentarze:

  1. Ja to jestem staromodna. Czy to nie chłopiec powinien chodzić na smyczy? Ale co ja mogę wiedzieć. Ja chodzę i nucę "Je cherche un homme, un homme, un homme,.."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to tak z przymrużeniem oka ;) A chłopca na smyczy też bym nie zniosła, tylko by się trzeba było z nim szarpać :P

      Usuń
  2. Dziwne, że francuskie feministki nie zakazały, ocenzurowały i wysadziły w powietrze nagrobka Mistinguett :)

    OdpowiedzUsuń