piątek, 7 listopada 2014

Lepiej mieć fałszywych przyjaciół niż żadnych – część I.

Zaproponowane w tytule nowe porzekadło ludowe dla masochistów przyświecać będzie wpisowi o tematyce etymologicznej. Zdradziłam się już bowiem kiedyś, pisząc o powodach dla których warto uczyć się francuskiego, z moim zamiłowaniem do doszukiwania się powiązań pomiędzy językami. Szczególnie cieszy mnie odkrywanie słów w języku polskim, które aż chciałoby się zapisać na modłę francuską i nagle odkryć, że jedno pochodzi od drugiego. Wymienić tu można wspomniany już niegdyś abażur (l'abat-jour), a także garderobę (la garde-robe), donżon (le donjon), pantalony (le pantalon) i wiele innych, mniej lub bardziej przydatnych w życiu codziennym słów.

Czasem jednak okazuje się (co wówczas cieszy mnie jeszcze bardziej), że słowo po zapożyczeniu zaczęło żyć własnym życiem albo w ogóle zostało pożyczone w pośpiechu, niechlujnie i najlepiej z błędem. Wtedy robi się ciekawie i nieprzewidywalnie, ba, można się czasem zabawnie pomylić!
Podobno prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie; co do fałszywych, to chyba nie ma żadnej powszechnej zasady, dlatego proponuję Wam poznanie kilku fałszywych francusko-polskich przyjaciół za pośrednictwem niniejszego bloga. Jeśli spotkaliście się już wcześniej to mam nadzieję, że z przyjemnością odnowicie dziś tę znajomość :)

1. Na pierwszy ogień idzie moje ulubione słowo z całej tej ferajny: KASTET.
Po francusku „le casse-tête” to łamigłówka – w sensie jak najbardziej intelektualnym. Zapożyczenie musiał wprowadzić ktoś z poczuciem humoru, kto pozwolił sobie dość dosłownie potraktować owo łamanie głów. Na dźwięk słowa [kɑstɛt] zasłyszanego we francuskiej ciemnej uliczce nie ma więc po co uciekać (choć pewnie rzadko ktoś rozwiązuje sudoku w ciemnych uliczkach), natomiast więcej niepokoju może w tym wypadku wzbudzić słowo „le poing américain” (czyli dosłownie amerykańska pięść).

2. NEGLIŻ
Stan całkowitego albo prawie całkowitego pozbawienia odzieży, pozwalający na bezwstydne błyskanie łydką i kuszenie krągłościami, z pewnością nie może być stanem naturalnym, ale musi wynikać z jakiegoś zaniedbania. „Negligé[negliʒe] to zaniedbany, zaś jeśli chcielibyśmy opisać te skrawki materiału, które prawie nic nie zasłaniają, to po francusku bardziej odpowiednie byłoby słowo le déshabillé” [dezabije]. Nawiasem mówiąc, występowanie pań w tak zwanym dezabilu zdarzało się również w języku polskim.

3. UTYLIZOWAĆ
Powszechne rozumienie tego czasownika to niszczenie, ostateczne pozbywanie się rzeczy niepotrzebnych, choć jak naucza słownik, słowo to oznacza powtórne wykorzystywanie (odpadów). Natomiast „utiliser[ytilize] w rozumieniu francuskim to po prostu czasownik oznaczający używanie czegoś, nie koniecznie prowadzące do przetworzenia tej rzeczy, albo, co gorsza, jej destrukcji. Jeśli Francuz będzie chciał oddać coś do przetworzenia, to użyje raczej słowa „recycler- lepiej więc nie niszczyć od razu wszystkiego, co ostało nam wręczone „pour utiliser”.

4. Klasyka gatunku: PARASOL.
Przykład na to, że wszystko robimy po swojemu, a skoro kształt się mniej więcej zgadza, to po co utrudniać sobie życie i dzielić włos na czworo? Niemniej jednak le parasol” [paʀasɔl], jak sama nazwa wskazuje, służy do osłony przed słońcem, natomiast przed deszczem ochroni nas le parapluie” [paʀaplɥi] (la pluie = deszcz. Nieco schizofrenicznie wygląda w słowniku tłumaczenie „la parapluie = parasol”). Ja też już wprowadziłam do mojego polskiego słownika słowo „paraplujka.

5. PARTER
Par terre” czyli „na ziemi” lub „na ziemię”, intuicja jest zatem dobra, żeby pierwszą kondygnację budynku stawiać tuż ponad linią gruntu. Niemniej jednak francuskie słowo le parterre” [paʀtɛʀ] oznacza klomb lub kwietnik, natomiast to co my nazywamy parterem, dla Francuzów stanowi le rez-de-chaussée” [ʀed(ə)ʃose] (z la chaussée” nie ma problemu, bo to szosa, natomiast owo „rezstanowi dla mnie pewną zagadkę, jednak najsensowniejsze wydaje mi się wytłumaczenie, że ma to coś wspólnego z à ras”, czyli bardzo blisko, tak samo jak można ogolić się (raser) tuż przy skórze).

Myślę, że wystarczy jak na pierwszy raz, jeśli jednak jesteście ciekawi, jakie jeszcze wariacje na temat francuskiego wyprodukował język polski, to z pewnością ucieszy Was wiadomość, że mam w zanadrzu materiał na kilka kolejnych wpisów w tym cyklu. Żeby jednak nie nadwyrężać cierpliwości czytelników uczulonych na nadmierne babranie się w słowach, zakończę na dzisiaj i oczywiście zachęcam do dzielenia się własnymi spostrzeżeniami odnośnie takich językowych kalek (bardzo lubię to określenie, gdy nie wiadomo, czy chodzi o kalkę, czy o kalekę...).

À suivre.


10 komentarzy:

  1. Bardzo przydatna strona. Będę tutaj częściej zaglądać. Pozdrawiam :)
    www.momentforme89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiedziałam, że te słowa pochodzą z francuskiego :) I że są fałszywymi przyjaciółmi :)

    Dzięki za te tekst dowiedziałam się czegoś nowego o naszym języku polskim ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech Ci dobrze służy! Tylko nie zgub :P

      Usuń
  4. Dowcipnie i ze swadą, masz talent. Z przyjemnością się Ciebie czyta! Czekam na kolejne odcinki :) Neseser też z francuskiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że ze swadą:D Dziękuję za miłe słowa :) A neseser sobie odnotowuję :)

      Usuń
  5. Co ja mogę powiedzieć, żeby się nie powtarzać :P
    Lekki, zabawny tekst, pełen użytecznych wiadomości. Przekazuję dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozróżnienie parasol i paraply istnieje również w norweskim - ja na kursie od razu pokojarzyłam sobie to z francuskim podczas gdy reszta gruby wybałuszyła oczy, że "Jak to?!" :)
    Fajne zestawienie, myślę od jakiegoś czasu o takim u mnie :) Bo też można się czasami zdziwić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jeszcze używam zimą paraneżu ;) Tylko teraz śniegu jak na lekarstwo. Pozdrawiam z PL, Greta

    OdpowiedzUsuń