wtorek, 19 maja 2015

L'hiver vient...

...czy jak kto woli, winter is coming.
A nim zima nadejdzie, muszę poczynić wiele przygotowań, stąd też bierze się cisza na niniejszym blogu. Chciałabym jednak uspokoić wszystkich Czytelników - których, co stwierdzam ze zdziwieniem, wciąż przybywa, mimo braku nowych notek - blog nie upadł, ale jednak zostaje oficjalnie zawieszony. Do zimy, a właściwie to mniej więcej do listopada, więc może jeszcze nim śnieg spadnie, doczekacie się nowego wpisu :)

Moje relacje z językiem francuskim też muszą ulec chwilowemu ochłodzeniu, jednak nie zamarzną całkiem - dlatego zaglądajcie na mój profil na Facebooku, od czasu do czasu nadal będą się tam pojawiać różne ciekawostki, piosenki i inne cuda wygrzebane w internecie. Ostatnio była France Gall po niemiecku, więc trudno to przebić, ale może zaciekawi Was historia o tym, jak stary zboczuch Serge Gainsbourg wykorzystał naiwną France Gall nagrywając z nią piosenkę "Les sucettes" (angielskie napisy w filmie).



No to do zimy, czekajcie na mnie!

12 komentarzy:

  1. Ciekawa jestem, w jakich okolicznościach trafiłaś na to nagranie :P
    S.G. był artysta perfidnym i bez skrupułów. Dla sztuki sprzedał nawet własna córkę. Ale geniusze tak juz maja ;) będziemy czekali na Twój powrót :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ehhhhh naprawdę? Nie lubię tego! Mam nadzieję, że masz jakiś super nowy projekt, który super Ci wyjdzie i przed zimą się nam nim pochwalisz!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie nie znałem tej piosenki ( a to skubaniec), szkoda że zawieszasz bloga przeglądam go od dłuższego czasu i na pewno będę tu kiedy wrócisz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ah ah, vraiment, pauvre France Gall, elle n'avait rien compris! Mais toi, je suis sûre que tu as compris la chanson, non? Si non je t'apprendrai de nouveaux mots la prochaine fois, hé hé.
    Zupa Migdałowa

    OdpowiedzUsuń
  5. A jeśli śnieg nie spadnie to co wtedy? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pozostaje czekać :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję wszystkim, którzy czekają, i przepraszam że nie odpisuję na komentarze, ale to ten nieszczęsny brak czasu. Jeszcze tylko miesiąc, może półtora, a potem blog odżyje, obiecuję :)

    OdpowiedzUsuń