środa, 16 grudnia 2015

Blogowanie pod jemiołą 2015 - świąteczne prezenty pod warunkiem!


Hm, hm (autorka mruczała sobie cichutko pod garbatym nosem z kurzajką), jak by Wam tu popsuć świąteczny nastrój? Powiedzieć, że świąt nie będzie? Nie uwierzycie. Zabrać prezenty? Nie, tego nawet ja nie mogłabym zrobić... Może posadzić do zadań z gramatyki? He, he, he... (wstrętny, skrzekliwy śmiech).


Pewnie tego nie pamiętacie, ale w zeszłym roku przy okazji „Blogowania pod jemiołą” poczułam nieodpartą pokusę, żeby zeskrobać lukier z naszej akcji i wprowadzić trochę negatywnych emocji: wypominanie braku męża przy świątecznym stole przez stroskaną rodzinę i takie tam. Tak mi się to spodobało, że i tym razem postanowiłam się z Wami trochę podrażnić. I oto przed Wami otwiera się szesnaste okienko naszego adwentowego kalendarza - ale nie przeczytacie dziś u mnie o świątecznych smakołykach, tradycjach, zwyczajach ani kolędach... Może jutro, na blogu English at Tea trafi Wam się jakiś słodszy kąsek, ale nie u mnie, robaczki, nie u mnie...

No dobrze, jednak będzie jedna tradycja, nowa i świecka – tradycja blogowania pod jemiołą w kontekście komiksowym, i jedna stara, wszystkim znana i miła sercom tradycja – prezenty!


No a skoro o prezentach mowa, to może wróćmy do gramatyki...

Nie, serio, będzie o gramatyce, ale tylko takie małe wtrącenie, naprawdę! Nie odchodź! Chciałam tylko wspomnieć o tym, że cudem uniknęliście świątecznego wpisu o francuskim trybie warunkowym. No bo najpierw zaczęłam myśleć o idealnym prezencie dla Was, mimochodem skojarzył mi się angielski czas present perfect i pomyślałam, jakby to było przewrotnie napisać Wam dzisiaj o „le conditionnel présent” i jeszcze zadać jakieś wyjątkowo karkołomne ćwiczenie na koniec jako warunek zdobycia nagrody! Zamiast tego jednak mogę co najwyżej dołożyć cegiełkę do mojego cyklu o fałszywych przyjaciołach, albowiem:


PREZENT – to coś, co po francusku zwie się „un cadeau”; w przeciwieństwie do języka angielskiego, gdzie słówko present może być traktowane także jako podarek, wśród Francuzów „le présent” jest to coś, czego nie można nikomu ofiarować, ponieważ to czas teraźniejszy, który po prostu jest.

Sami zatem rozumiecie, że tryb warunkowy czasu teraźniejszego nijak by nie pasował do świątecznej notki... No, prawie nijak, bo choć prezenty będą już za chwilę, to jednak będzie trzeba spełnić pewien warunek, żeby je dostać :)

dopisek: Niestety, jak trafnie zauważyła Justyna, a wcześniej Le Petit Robert (do którego nie zajrzałam w porę), „le présent” może również oznaczać prezent, choć rzadko się to słyszy. No ale nie będę z tego powodu cofać moich obietnic, układanie zdań w trybie warunkowym zostawię Wam na inną okazję ;)



Żeby zadanie konkursowe stało się jasne, najpierw chciałabym Wam jednak opowiedzieć o pewnym komiksie, który na pewno wszyscy dobrze znacie, ale być może niektórzy z Was nie uświadamiali sobie dotąd, że oryginał powstał w Belgii. Nie każdy też zna słowo „le Schtoumpf”. No ale „smerf” na pewno brzmi już trochę bardziej swojsko? Koncept komiksu o wiosce pełnej niebieskich ludzików został stworzony przez niejakiego Peyo (pod tym pseudonimem skrywał się rysownik Pierre Culliford) gdzieś tak w połowie ubiegłego stulecia, jednak po jego śmierci seria jest nadal kontynuowana i chyba ma się całkiem dobrze. Przy okazji warto wspomnieć, że słówko „le Schtroumpf” zostało wymyślone niechcący przez autora, który podobno pewnego razu nie mógł sobie przypomnieć, że sól nazywa się sól, toteż poprosił swojego współbiesiadnika: "Passe-moi le schtroumpf", czyli o podanie mu, eee, sztrumpfa? Według Wikipedii słowo to tylko przypadkiem przypomina niemiecką skarpetę (der Strumpf) i zostało przetłumaczone na trzydzieści języków.
Na marginesie daję Wam znać, że parę uwag na tematy lingwistyczne w tym zakresie poczynił również Karambolage.  



No to przyznajcie się, który smerf był waszym ulubionym, gdy oglądaliście w dzieciństwie serial animowany o tych łobuzach? Ja najbardziej lubiłam Zgrywusa (le Schtroumpf Farceur), bo cóż przynosił Zgrywus? Prezenty! Miały one co prawda brzydki zwyczaj wybuchania, ale to tylko dodawało całej sprawie kolorów i dowodziło albo uroczej naiwności pozostałych smerfów, albo właśnie tego, że dobry żart obroni się zawsze, nawet za setnym razem ;)

Wszystkie zacytowane obrazki pochodzą oczywiście z komiksów Peyo, a pobrałam je stąd.


W smerfach do dziś podoba mi się również aspekt językowy, czyli to, jak wiele znaczeń może mieć czasownik „smerfnąć” w zależności od kontekstu i intonacji. Można z tego zrobić wesołe „Idziemy się smerfnąć po okolicy”, pełne wyrzutu „Mamo, mamo, on mi smerfnął moje zabawki!”, albo nieco groźne „Precz mi stąd, bo jak cię nie smerfnę...!”. Ogranicza nas tylko wyobraźnia! W oryginale czasownik ten brzmi „schtroumpfer” (jest więc najzupełniej regularnym czasownikiem z pierwszej grupy), a jego przykładowe wykorzystanie możecie zobaczyć na załączonym obrazku:







Przyznacie, że to bardzo wygodne, taki wielofunkcyjny czasownik. Idea jest na tyle dobra, że w sam raz nadaje się na KONKURS! Szczegółowy opis nagród za chwilę, a tymczasem przedstawię Wam zadanie:


Wymyśl własny wielofunkcyjny czasownik i zaproponuj sposoby jego użycia - możesz wpleść w to również okoliczności świąteczne, ale nie jest to warunek konieczny. Za to koniecznie napisz coś więcej o samym tym słowie - skąd pomysł, jak zostało zbudowane, z czym się kojarzy jego brzmienie, no cokolwiek i zarazem wszystko, co może w jakiś sposób objawić Czytelnikom sekret jego uniwersalności. Ponieważ może to być dowolny język obcy, nie zapomnij podać wyjaśnień przykładów w języku polskim, tak żeby każdy, w tym ja, mógł zrozumieć :)
Odpowiedź konkursową umieść w komentarzu pod tym wpisem.
 


Na wasze propozycje czekam do 23 grudnia do północy. Spośród wszystkich odpowiedzi wybiorę cztery najbardziej kreatywne, najciekawsze, najdziwniejsze, najzabawniejsze albo inne naj, które akurat się przydarzą, a wyniki ogłoszę 25 grudnia – czeka Was więc jeszcze jeden świąteczny prezent! I nie wstydźcie się - nie oceniam poprawności językowej ewentualnych zdań czy innych przykładów! (zwłaszcza jeśli będziecie mi tu serwować językową egzotykę, czyli właściwie wszystko poza francuskim :))


Aha, nie zapomnijcie od razu napisać w komentarzu, którą nagrodę najbardziej chcielibyście dostać, albo najlepiej uszeregujcie je według swoich preferencji. Nagrody wysyłane są tylko na terytorium Polski, więc w razie czego postarajcie się, żeby jakaś miła duszyczka użyczyła Wam adresu do korespondencji :)

Nawet jeśli nie chcesz brać udziału w konkursie, to koniecznie rzuć okiem na rabaty, jakie zaproponowali nasi Sponsorzy :) 

NAGRODY DO WYBORU:

1. Egzemplarz książki z serii “Francuski w tłumaczeniach” Wydawnictwa Preston Publishing (poziom 1 lub 2). Wydawca obiecuje nam nowatorski układ stron, który doskonale zmotywuje nas do nauki, pozwoli na przełamanie bariery mówienia i zdobycie wielu nowych, przydatnych informacji i umiejętności. Zresztą, praktyka czyni mistrza, a kto z nas nie chciałby zostać mistrzem francuskiej gramatyki?! :)

Uwaga, do końca grudnia możecie skorzystać z 20% rabatu, kupując książki (w formie klasycznej, drukowanej) na stronie wydawnictwa. Rabat nie obejmuje kosztów przesyłki i nie łączy się z innymi promocjami. Kod rabatowy: BLOGJE20.


2. Egzemplarz książki "W Paryżu dzieci nie grymaszą" autorstwa Pameli Druckerman, wydanej przez Wydawnictwo Literackie. Tak o książce pisze Wydawca: Dziecko doprowadza cię do szału? Nie słucha poleceń? Rzuca jedzeniem? Pamela Druckerman z zazdrością śledziła wzrokiem grzeczne dzieci swoich francuskich sąsiadów, aż w końcu zaczęła  podglądać samych sąsiadów, żeby poznać ich sekrety wychowawcze „W Paryżu dzieci nie grymaszą”  to poradnik i wciągająca, zabawna  powieść obyczajowa w jednym. A ja ze swojej strony dodam jeszcze tyle, że faktycznie, wciąga, poza tym kilka razy głośno się roześmiałam podczas lektury, a to nie byle co :)

Uwaga, do końca grudnia macie też rabat w wysokości 35 % na całą ofertę wydawnictwa (książki i e-booki). Nie dotyczy on kosztów przesyłki ani dubletów (zestaw książka + e-book). Kod rabatowy: BLOGOWANIEPODJEMIOLA 


3. 2 x pudełko fiszek do nauki francuskiego - na wybranym przez Was poziomie - ufundowane przez Wydawnictwo Compagnia Lingua. Tej metody nauki nie trzeba Wam chyba przedstawiać - ma ona wielu zwolenników. "W Karteczkach" to doskonale dopracowane pod względem merytorycznym i wizualnym fiszki, które dzięki współpracy z najlepszymi specjalistami sprawdzają się jako niezastąpione narzędzie do nauki języków obcych. Fiszki zwiększają skuteczność i szybkość nauki, dzięki czemu staje się ona bardziej efektywna, przyjemna i po prostu ciekawsza.

 Uwaga, do końca grudnia wszystkie fiszki możesz kupić taniej o 50%. Wystarczy wejść na oficjalną stronę fiszek wkarteczkach.pl

I jeszcze na koniec patroni medialni naszej akcji:


24 komentarze:

  1. Jak zwykle przewrotnie, żartobliwie i ambitnie (szczególnie to pytanie konkursowe :))
    Muszę jednak zrobić małe sprostowanie - słowo un présent w znaczeniu un cadeau istnieje, choć według le Petit Robert należy do języka literackiego, więc może dlatego rzadko się go słyszy.

    PS Ja bym się tam nie obraziła, gdyby ktoś w prezencie podarował mi swój czas, szczególnie teraźniejszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, nie zajrzałam do Roberta, co za leń ze mnie! Zakończyłam poszukiwania na słowniku Larousse'a i teraz wszystko jest nie tak:P No nic, zaraz dodam sprostowanie drobnym druczkiem, ale już nie zamienię zadania na pisanie zdań w trybie warunkowym :P

      Usuń
    2. Oj tam, miało być przewrotnie, więc jest :)

      Usuń
  2. Podarowanie czasu teraźniejszego jest chyba najlepszym prezentem ;-). Pytanie konkursowe bardzo kreatywne, dawno nic po francusku nie wymyślałam, więc może pogłówkuję trochę i coś podeślę :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogłówkuj, zachęcam, bo boję się że nikt się nie odważy :) Mam nadzieję, że nie przesadziłam z abstrakcyjnością zadania ;) A co do czasu teraźniejszego, to pełna zgoda, nie pogardziłabym i ja:)

      Usuń
  3. Ha! ja to kiedyś urządziłam taką awanturę w domu o te całe smerfy, że moja mama do dnia dzisiejszego wspomina ten dzień. Podobno obraziłam się na całą rodzinę, że nie "zawołano" mnie na smerfy... A ja niby coś tam słyszałam, ale myślałam, że mama znowu chce, żebym jadła te niedobre kotlety ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, coś mi się zdaje że ja też jako dziecko bywałam zdolna do takich awantur :D

      Usuń
  4. Miło zobaczyć nowy post, oby było ich więcej.
    Dodałam do polecanych adres Pani bloga. Pozdrawiam www.francjafrancuski.blogspot.fr

    OdpowiedzUsuń
  5. Na końcu, tak, żeby zakręcić jeszcze bardziej napisałabym: "A teraz, moi kochani, razem ze Smerfami poćwiczymy Passé Composé!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się, że passe compose jest za łatwe i nie pasowałoby do tego konkursu... ;P Ale może chętni się znajdą i tak :P

      Usuń
  6. Gumisiowanie - bycie szczęśliwym i skaczącym :) W odwołaniu do smerfów i smerfowania :)
    Kolejność nagród:
    - 3
    - 2
    - 1

    OdpowiedzUsuń
  7. Okej, będzie trochę egzotycznie, czyli ostateczne słowo ugrofińskie na "tegowanie". Jako rdzeń weźmy fińskie 'asia' (rzecz), do tego dodajmy węgierski formant tworzący czasownik z grupy ikowej - uzyskamy asiazik. Żeby było śmiesznej, odmieniajmy go po udmurcku: 1poj. asiaziśko, 2poj. asiaziśkod, 3poj. asiazi, 1mn. asiaziśkomy, 2mn. asiaziśkody, 3mn. asiaziło. Żeby nie było za łatwo, formę przeczącą dajmy z estońskiego: 1poj. ma ei asiazi, 2poj. sa ei asiazi, 3poj. ta ei asiazi, 1mn. me ei asiazi, 2mn. te ei asiazi, 3mn. nad ei asiazi. Przykładowe użycie w jęz. węgierskim: Minden kedden pocsolyázom, asztalozom, akadékoskodom és végül asiaziśko. (Co wtorek kałużuję, stołuję, jestem przeszkodą i w końcu teguję - wszystkie słowa poza asiaziśko istnieją i są normalnymi czasownikami węgierskimi :D).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bonyolultabb nem sikerult? :)))

      Usuń
    2. A tak na powaznie to niezla gimnastyka dla lingwisty :) Chapeau bas!

      Usuń
    3. Persze hogy lehet! Czas przeszły z chantyjskiego, tryb przypuszczający z zyriańskiego... :P Ale szczerze mówiąc tylko węgierski, fiński i udmurcki znam na tyle, by być pewnym, że dobrze wszystko odmienię, a jak widać są tu osoby, które by takie błędy wychwyciły :D

      Usuń
  8. Ogarnąć- bardzo popularne wśród młodzieży, chociaż też często używam;) 1.Ogarnąć jako posprzątać, uporządkować( np. Ogarnij ten bałagan). 2. Nauczyć się czegoś, przyswoić wiedzę ( Ogarnę angielski i biologię). 3. Mówione do kogoś kto " szaleje" aby się uspokoił( Ogarnij się bo wariujesz). 4. Zrozumieć coś (Przeczytam, ogarnę lub mówienie " ah tak, ogarniam). Niestety egzotyki nie znalazłam ;)Nagroda 3, 1, 2. Pozdrawiam. Maja

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale fajny pomysł na konkurs! Czasownik można zrobić ze wszystkiego... Kiedyś nauczycielka od niemieckiego tłumaczyła nam, że słowa "die Kartoffel" nie odmienia się przez osoby, na co moja koleżanka udowodniła, że się odmienia: ich kartoffele, du kartoffelst, er, sie, es kartoffelt... "Ich kartoffele dich" to chyba jakieś czułe wyznanie ;) Po francusku to by chyba było "cartopheler" (czytaj: kartofle - z akcentem na ostatnie e), a wyznanie: Je te cartophelle... (czytaj: że te kartofel). Inny przykład użycia, ze złością: Cartophelle-toi! (odkartofluj się). "J'aime bien me cartopheler" - lubię się kartoflować (to może znaczyć wszystko...) I na koniec: "Est-ce que je peux cartopheler tes pommes de terre?" - czy mogę skartoflować twoje ziemniaki? (ukryta opcja niemiecka).

    OdpowiedzUsuń
  10. Jako studentka italianistyki zaproponuję słowo, które powinno wejść w użycie w języku włoskim : CIOCCOLATARSI- czekoladowić się, czego życzę Wam w te święta, domyślicie się w którym znaczeniu;)
    To przesłodkie słowo zbudowałam z tematu 'cioccolato' - czekolada i 'cioccolata' - czekolada do picia, najbardziej typowej końcówki tworzącej włoski czasownik ‘–are’ oraz końcówki ‘-si’ charakterystycznej dla czasowników zwrotnych. Znaczenia:
    1. Jeść czekoladę (Vuoi cioccolatare con me? Chcesz się ze mną uczekoladowić?)
    2. Pić czekoladę do picia (Potremmo cioccolatare un po' stasera? Moglibyśmy trochę poczekoladowić wieczorem?)
    3. Uszczęśliwiać się (Nel prossimo anno vorrei cioccolatarsi di piu’. W przyszłym roku chciałabym bardziej się uczekoladawiać.) Można zastosować również czasownik ‘cioccolatare’ w znaczeniu ‘uszczęśliwiać kogoś’ (Luca mi cioccolata. Łukasz mnie uszczęśliwia)
    4. Miło spędzać czas (Penso che loro si cioccolatino insieme. Myślę, że oni miło spędzają czas razem.)
    5. Relaksować się (Dopo di lavoro mi sono cioccolatata. Po pracy czekoladowiłam się.)
    6. Opalać się (Durante le vacanze in Sicilia sicuramente mi sarò cioccolatata. Podczas wakacji na Sycylii z pewnością się uczekoladowię.)
    7. Farbować włosy na czekoladowy brąz ( Ti sei cioccolatata i capelli? Uczekoladowiłaś włosy?)

    Allora… CIOCCOLATEVI! BUON NATALE!



    Nagrody 3,1,2

    OdpowiedzUsuń
  11. Wigiljować! Tego słowa zdecydowanie brakuje w słowniku jezyka polskiego :) Czyli poprostu spędzać i obchodzić wigilię bożego narodzenia. Najpiękniejszy i najważniejszy dzień w roku :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dulcerrar - od hiszpańskiego słowa dulce (słodycze, słodki, łagodny, miły, deser) i cerrar ( słowo hiszpańskie i portugalskie - zamykać, kończyć)- może znaczyć 1. słodzić komuś, chcieć się przypodobać, 2. przestać słodzić i przejść na dietę ;), 3. zamknąć się słodko i miło... nic nie mówić, żeby nie zaogniać sytuacji; 4. zakończyć łagodnie (stopniowo)słodzenie komuś lub cukrem herbaty; 5. zjeść deser :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pandearse (z hiszpanskiego Karolinowego) - pandożyć, robić z siebie pandę. Można uzyć w stosunku do spozniania się z powodu zaspania ( "se me ha pandeado" "no zapandożyło mi się" = "zaspało mi się bo nie mogłem się wytoczyć z łóżka -pandy to duże stworzenia, wstanie wcale nie jest takie łatwe!)), nadmiernego obżarstwa tak jak w czasie swiąt (nie od dzisiaj wiadomo, ze pandy przez większośc dnia jedzą bambusy) ("obżarłam się jak panda"/"popandowałam sobie wczoraj- "Ayer me pande demasiado)) czy w okresleniu do klasycznego dnia lenia - jedzenia i spania ("Me estoy pandeando todo el dia " czyli dzisiaj sobie cały dzień pandożę). Poza tym jak powszechnie wiadomo pandy są przesłodkie i przeurocze :)

    Serdecznie pozdrawia i życze pandowych świąt!
    Karolina

    (coby nie bylo 1-3-2)

    OdpowiedzUsuń
  14. avantétoiler! Chodzi oczywiście o wyczekiwanie pierwszej gwiazdki na niebie :) Uwielbiam francuskie ''étoile'' i to dziwaczne słowo od razu przypomina mi siebie jako małą dziewczynkę opartą łokciami o parapet i wyczekującą nie tylko gwiazdki, ale też taty, który jeszcze nie zdążył wrócić z pracy. Avantétoiler to podłączanie świątecznych lampek do kontaktu, próbowanie gotującej się na wolnym ogniu zupy grzybowej, podkradanie słodkich ciastek ze świątecznego pudełka, rozkładanie śnieżnobiałej zastawy na idealnie czystym obrusie i sprawdzanie, czy pod choinką pojawiły się już kolorowe torebki. Avantétoiler to świąteczne piosenki w kuchennym radiu i kolędy podśpiewywane pod nosem. Odgłos skwierczącej na patelni ryby i zapach goździków powbijanych w skórkę pomarańczy. Serwetki z mikołajem, cynamonowe świeczki i ciepło w sercu, które objawia się uśmiechem na twarzy. Jutro Wigilia i tak czuję, że ja już powoli zaczynam avantétoiler :)

    (3, 2, 1)

    P.S. Dziękuję za przypomnienie smerfów, chyba do nich wrócę w ramach językowego urozmaicenia :D Joyuex Noël!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkradła mi się literówka, która razi w oczy! Joyeux Noël :)

      Usuń