czwartek, 24 stycznia 2013

Język francuski dla początkujących - Maria Szypowska (Wiedza Powszechna)



Od kilku tygodni zbieram się do napisania małej recenzji książki z serii „Język francuski dla początkujących”, autorstwa Marii Szypowskiej, a wydanej przez Wiedzę Powszechną dawno, dawno temu, w 1990 roku, w serii zatytułowanej „Uczymy się języków obcych”. Internet naucza, że istnieją też późniejsze wydania, najnowsze wypatrzyłam z 2004 roku, ale czy są tam jakieś istotne zmiany, tego nie wiem. Chciałabym też podkreślić, że do tej pory dotarłam dopiero do lekcji 35-tej, a jest ich w sumie 60, więc możliwe, że na koniec moja opinia ulegnie pewnym modyfikacjom, ale gdyby tak się stało, nie omieszkam zweryfikować tej recenzji.



Egzemplarz, który posiadam, kupiła w zamierzchłych czasach moja mama, ale chyba nigdy nie używała go zbyt intensywnie, bo do niedawna był jeszcze w bardzo dobrym stanie; inaczej było z książkami do angielskiego i niemieckiego z tej serii, które rozpadły się w jej rękach na pojedyncze kartki, a i biegłość mojej rodzicielki w tych językach jest większa – z czego niestety można wysnuć przykry wniosek, że w im lepszym stanie jest owa książka, tym mniej wiedzy się z niej zaczerpnęło. Kartki są bowiem sklejone, a nie szyte, i to na słowo honoru, tak że książka rozpada się, gdy się ją za szeroko otwiera. Moja obecnie jest w dwóch kawałkach głównych i kilku pomniejszych, dzięki czemu tworzy na moim biurku niezwykle stylowy, naukowy nieład.

Nie oceniając jednak książki po cienkiej okładce i fruwających luzem kartkach skupię się na treści, poszukując odpowiedzi na pytanie, czy jest ona dobra do nauki, czy niedobra, czy warto po nią sięgać, czy też wykazuje tak zwaną „przewagę wad nad zaletami”.

Książka przeznaczona jest, jak wskazuje tytuł, dla początkujących, a więc dla tych, którzy mają niewielkie lub zgoła żadne pojęcie o francuskim i chcą uczyć się sami. Podzielona jest na część wstępną, bardzo szczegółową i dostarczającą wielu niezbędnych informacji o języku, sześćdziesiąt lekcji, na końcu zaś umieszczony został słownik, klucz do wszystkich ćwiczeń i tłumaczenia tekstów, a także zestawienie niektórych zagadnień gramatycznych.

Od razu zaspoileruję pointę i powiem, że moim zdaniem warto z niej skorzystać, mimo iż posiada ona liczne wady i niedoskonałości, a to:

1. brak nagrań – co prawdopodobnie wynika z faktu, że w 1990 roku magnetofony nie były jeszcze tak powszechne. Dzięki temu jednak w książce pojawia się rozdział dotyczący wymowy, z którego dowiadujemy się, jak należy czytać poszczególne znaki, a wszystko to w formie przejrzystej tabelki, w której znajduje się zdjęcie ust ułożonych do danego dźwięku, opis sposobu wymawiania oraz przykłady. W poszczególnych lekcjach obok nowo poznawanych słówek w nawiasach podana jest również transkrypcja, chociaż ja raczej z niej nie korzystam, tylko w razie potrzeby odsłuchuję wymowę w internetowej wersji słownika PONS.  

2. słownictwo czasem odrobinę trąci myszką, pojawiają się maszyny do pisania, telegrafy, książeczki oszczędnościowe, można powiedzieć, że to podręcznik w stylu vintage ;) Uważam jednak, że to niewielki problem, bo w końcu większość słów nie zmieniła się przez te trzydzieści lat, wystarczy więc pomijać słowa, które dziś prawdopodobnie nie będą dla nas zbyt użyteczne i nadal zostanie jeszcze wiele tych, które należy znać.

3. trochę zbyt poszatkowane wiadomości gramatyczne – jedno zagadnienie potrafi być rozłożone na kilka lekcji, co z jednej strony wydaje się słuszne, bo wiedza w mniejszych porcjach, odnosząca się bezpośrednio do omawianego tekstu jest łatwiej przyswajalna, jednak z drugiej strony te porcje czasem są po prostu za małe, przez co tworzy się niepotrzebny chaos (i mówię to ja, która w chaosie funkcjonuję całkiem sprawnie). Dlatego żeby mieć lepszy obraz całości uzupełniam sobie niektóre lekcje za pomocą informacji ze strony www.francuski.ang.pl/gramatyka (którą niniejszym polecam, może nie po to, żeby się uczyć bezpośrednio stamtąd, ale żeby na bieżąco tam sięgać w razie wątpliwości, bo są tam wytłumaczone w jasny i zrozumiały sposób i poparte przykładami poszczególne zagadnienia gramatyczne).

4. w miarę wzrastania stopnia trudności wyjaśnienia gramatyczne stają się trochę zbyt syntetyczne, opierają się o porównania z polską gramatyką, a podejrzewam, że w dzisiejszych czasach nie będzie to zbyt pomocne, zwłaszcza dla młodszych uczniów. Mnie co prawda uczyli jeszcze w szkole o dopełnieniu bliższym i dalszym, rozbiory zdań śniły mi się po nocach, słyszałam też o kilku rodzajach imiesłowów, ale mimo to hasło „imiesłów współczesny czynny” wywołuje we mnie lekki niepokój i niepewność. Na szczęście obok tego pojawiają się również przykłady, które potwierdzają, że chodzi o imiesłowy zakończone na „-ąc”, czyli siedząc, pijąc, lulki paląc, tańcząc, hulając, swawoląc, ale mimo to uważam, że nie zaszkodziłoby wyjaśnić wszystko nieco bardziej łopatologicznie i opisowo, choćby po to, żeby na dłużej zostało w pamięci.

Pomimo wymienionych grzechów uważam, że podręcznik ów jest naprawdę dobry do samodzielnej nauki. Przede wszystkim widać w nim rzetelność i chęć przekazania uczniom kompletnych informacji, tak żeby nie musieli już nigdzie indziej szukać i nikogo prosić o wyjaśnienia. Dla mnie takie postawienie na konkret i skupienie się głównie na treści, a mniej na formie, to zaleta nie do przecenienia. O wiele wygodniej uczy mi się z takiego syntetycznego zbioru, niż z nowoczesnych podręczników, które są kolorowe i różnorodne, ale nic nie wyjaśniają i nie podają prawidłowych rozwiązań, bo w założeniu ma to zrobić dopiero nauczyciel, w związku z czym muszę sięgać dodatkowo po podręcznik dla nauczyciela. Podoba mi się także zestaw ćwiczeń do każdej lekcji, który pozwala podsumować nowy materiał i powtórzyć słownictwo z poprzednich lekcji; szczególnie cieszą mnie ćwiczenia polegające na tłumaczeniu zdań z polskiego na francuski, bo to dla mnie taka mała namiastka wypowiedzi pisemnej, a przy tym mogę się od razu sprawdzić, bo odpowiedzi podane są w kluczu.

Podręcznik zawiera również sporo objaśnień kulturowych, ciekawy jest też wstępny rozdział podający wiadomości ogólne o języku, w którym pojawia się parę informacji o tym, jak język francuski się rozwijał, jakim wpływom ulegał i jakie to ma znaczenie. Natomiast każda lekcja składa się z tekstu po francusku, słowniczka, objaśnień wszystkich pojawiających się zagadnień (językowych, gramatycznych, kulturowych, itp.) i, jak już wspomniałam, ćwiczeń.

Przyznam, że nie uczę się każdej lekcji tak dokładnie, jak to zostało zaproponowane przez autorkę we wstępie, między innymi z powodu mojej niechęci uczenia się nowego materiału na pamięć zanim przejdę do kolejnej lekcji, ale również dlatego, że traktuję ten podręcznik jako powtórkę, gdyż cała zawarta w nim gramatyka już kiedyś się przewinęła w mojej nauce i teraz tylko sobie ją utrwalam. Jak już kiedyś pisałam, nie jest to tym bardziej jedyne źródło, z którego się uczę, a wręcz ma dla mnie znaczenie poboczne. Myślę jednak, że gdyby ktoś się uparł, byłby w stanie sporo się nauczyć w oparciu tylko o tę jedną książkę, o ile oczywiście byłby dość wytrwały i konsekwentny (i mimo wszystko uzupełniał tę naukę radiem, filmami i muzyką francuską - no i oczywiście cały czas mówimy o poziomie początkującym). Ciągle zresztą tkwi mi w pamięci obraz z dzieciństwa, kiedy moja mama rozkładała na kawałki „Język niemiecki dla zaawansowanych” z tejże serii i z zapałem oglądała niemieckie seriale na RTL – i z tego co wiem, dało jej to naprawdę dużo. Myślę, że z francuskim może być podobnie, choć mimo to uważam, że lepiej postawić na wiele alternatywnych źródeł, choćby po to, żeby się nie nudzić, żeby więcej powtarzać i zapamiętywać oraz uzupełniać to, co ewentualnie nie jest do końca zrozumiałe.

Ciekawa jestem, czy ktoś ma odmienne zdanie na temat tego podręcznika :)

19 komentarzy:

  1. z tym podręcznikiem nie miałam do czynienia, więc nie określę, czy jest dobry czy nie, jednak patrząc na ten opis nie wydaje się on aż taki zły :D jeśli jakieś zasady czy większośc słów nie uległa zmianie to zawsze jestem za tym, żeby korzystać ze starych rzeczy, bo bywają lepiej zrobione niż te nowe, które często maja literówki czy jakieś inne błędy, a początkujący nie jest w stanie ich wyłapać jeśli uczy się sam

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dawna próbuje nabyć, ale we wszystkich księgarniach jest niedostępny.A na strychu na pewno nie znajdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może poszukaj na allegro? W tej chwili widzę dostępne dwa egzemplarze, acz oba z lat sześćdziesiątych ;) Ale pewnie prędzej czy później się pojawi. No i na Merlinie też wygląda na dostępną.

      Usuń
  3. beznadziejny podręcznik, nielogicznie wsystko poukładae i chaotycznie. Jednym słowem nie ma polskich dobrych podręczników do języków obcych, bo gdyby takie były, to spokojnie w 1 rok można się nauczyć francuskiego komunikacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nauczyć się w jeden rok komunikacyjnie języka w oparciu tylko o jeden podręcznik? Szkoda, że w ogóle nie z powietrza :P To jakie są Twoim zdaniem dobre podręczniki? (już wiemy, że nie polskie, ale może jakiś konkretny?)

      Usuń
  4. Właściwie to jest masa podręczników, ale wszystkie pod ,,kursy lu naukę w szkole" i to jest błąd. Wszystko jest tak rozwleczone że wg. podręczników na poziom A1 potrzeba 1 rok. A to śmieszne. Wg. mnie żeby się szybko nauczyć potrzeba podręcznika z dobrze ułożoną leksyką tematycznie, ale tylko jest 1 taki podręcznik i szkoda że po francusku :) Vocabulaire progressif du Francais(CLE)-różne poziomy i nawet po tych textach tam można pojąćgrame z kontekstu lub są też podręczniki tej samej serii do gramatyki, chociaż wystarczy poznać podstawy gramy np. z internetu http://www.francuski.ang.pl/ a potem będzie z górki bo czasy są proste i wystrczy ich znać tylko całe 6 licząc z teraźniejszym :) Ogólnie francuski opiera się tylko na leksyce(słownictwo,odmiany itp.) Kiedyś przeglądałem Mówimy po francusku - Wiedza Powszechna, ale też beznadzieja pod każdym względem. Właśnie szkoda że nie ma nic dobrego na polskim rynku, ale tak chyba ze wszystkimi językami jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a guzik prawda. książka - mówimy po francusku to ksiazka znakomita. dobrze poukladana. ja sie z niej ucze. . autorzy wszystko tłumacza. no zywcem jak osłu. to wielka zaleta tego podrecznika. uwielbiam serie - mówimy po i te serie z której jest własnie podrecznik szypowskiej. mam z niej wszystko .. no moze oprocz wegierskiego. te podreczniki sa po prostu cudne. podreczniki francuskie sa choatyczne. trzeba myslec co z nich kupic. poza tym. drogo kosztuja. a ksiazka platkowa - sama np. kosztuje 5 czy 6 zl. na allegro. przeciez nie powie mi pan ze np. assimil ktory cenie - ma duzo lepsza gramatyke od platkowa czy szypowskiej. z obrazkow to sie nikt jezyka nie nauczy. bo gdyby tak było to... wystarczy ichni program ogladac po niemiecku ,francusku ,czy danym jezyku i samo sie uczy. teraz kewstia komuterow. nie ma ich . ALE..MOZNA DOKUPIC ROZMOWKI. I .. WYJDZIE TANIEJ. a nawet jak ktos lubi zachodnie podreczniki czy kursy to...moze isc od np. 2 roku. po co placis za lekcje typu - je suis i inne proste. skoro mozna sie ich nauczyc samemu. za np. 5 zl. mówimy po francusku jest super podrecznikiem. nie zniechecajcie sie. widziałem wiele podrecznikow. do roznych jezykow. jakby sie ktos chciał np. wloskiego uczyc - to niech sobie nuovo progetto kupi.hhhe. to zobaczy ile tam jest ułatwien. w porownaniu z seria platkowa . progetto jest moze i dobre. .. ale na kurs. \zlektorem czy nauczycielem. a nie samemu. GDYBY UWSPOLCZESNIC KOMUSTYCZNE PODRECZNIKI - TO BY WYSZLO ZE NOWE - TO TROCHE GNIOTY. DROGIE- BEZ UŁATWIEN DLA UCZNIA I NIE DO SAMODZIELNEJ NAUKI. ksazka takiego igora wu jota (pewnie pseudonim ) to rosyjskiego sama uczy n p. tylko wziasc. naprawde stere podreczniki byly lepsze. a do tematow jak komputery to wystarczy rozmowki dokupic. nie maja obrazkow . to prawda. ale.. ZA TO WSZYSTKO INNE.

      Usuń
  5. Chwała tej książce za podanie zasad wymowy w systematyczny sposób. Nagrania nagraniami, ale jak się pracuje nad tekstem to warto taka ściągawkę mieć pod ręką żeby się człowiek nauczył dostrzegać w tekście co trzeba.

    Niestety większość współczesnych podręczników nawet tych anglojęzycznych problem olewa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy pomysł z recenzją starego podręcznika. Język się zmienia, dlatego np. warto korzystać z jak najnowszych słowników i rozmówek. Ale są rzeczy, np. użycie rodzajników, które nie zmieniły się od wielu lat i czasem bardzo stara książka potrafi to lepiej wytłumaczyć niż supernowy podręcznik.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokladnie z ta ksiazka zaczynam swoja przygode z francuskim. Na dzis jest to jedyne zrozumiale dla mnie zrodło wiedzy. Gdy chociaz troszke zaczne rozumiec mam cala reszte, którą bede sie wspierac w nauce... bo ja niestety tez mam dosc chaotyczna technike uczenia sie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Za nagrania do podręcznika pani Szypowskiej dałabym duże pieniądze. Niestety nikt nie oferuje, a przecież kiedyś były. Czy naprawdę nikt nie ma?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy się z nimi nie spotkałam, nawet nie wiedziałam, że były. A szkoda, przydałyby się na pewno, zwłaszcza gdy ktoś zaczyna od zera naukę francuskiego.

      Usuń
  9. hej
    ja mam wersję tego podręcznika z 1976 roku :)
    na razie przerobiłem 1 lekcję, więc nie mam uwag, ale zamierzam zrobić trochę lekcji krok po kroku - robię też francuski na duolingo, tam jest za bardzo "quizowe" podejście i brakuje takiej systematyczności, odkrywania kart po kolei a nie przypadkiem

    OdpowiedzUsuń
  10. do jakiego poziomu można dojść po przerobieniu tej książki? A2? B1?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moje oko pod kątem gramatyki obejmuje ona także poziom B2, jednak sam ten podręcznik na pewno nie wystarczy, by nabrać ogólnej sprawności językowej na tym poziomie :)

      Usuń
  11. ten podręcznik jest mi dobrze znany :) kiedy w szkole miałam francuski, w domu zamiast sięgać po kolorowy podręcznik uzywany na lekcjach, uczyłam się właśnie z tego samouczka. nie przerobiłam go do końca, bo później porzuciłam francuski na rzecz innych języków, ale podręcznik wspominam jako naprawdę porządny.
    w ogóle książki tego wydawnictwa (mam jeszcze książkę do angielskiego i niemieckiego) uważam za najlepsze polskie książki do nauki języków. nie mówię, że są idealne, ale bardzo je lubię za maksimum treści i minimum obrazeczków i innych rzeczy które bardzo często występują w kolorowych podręcznikach.
    szkoda, że wydawnictwo nie wznowiło tych książek do niemieckiego z których korzystała Twoja mama (podobnie jest z wersją do rosyjskiego)- teraz jest tylko Mówimy po niemiecku z którego się uczę :)
    fajnie że napisałaś tę recenzję, bo w internecie jest bardzo niewiele opinii o tych książkach, a uważam że zasługują na popularyzację. a te najbardziej reklamowane i obecne wszędzie, często nie zasługują na to miano. choć ten francuski z tego co wiem jest polecany na forach jako dobra książka do samo-nauki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że recenzja Ci się podoba :) Myślę że warto polecać dobre podręczniki nawet jeśli trudno je obecnie dostać - zawsze można ich poszukać w antykwariatach, bibliotekach albo na aukcjach. Dziękuję za ten obszerny komentarz i oczywiście zapraszam do lektury mojego bloga :)

      Usuń
    2. łatwo je kupic na allegro . sa to antoni nikiel- niemiecki dla poczatkujacych i tertel - niemiecki dla zaawansowanych. obie pomaranczowe. tertel- jest kupic bardzo łatwo. do angielskiego tez duper podreczniki. dobrzycka i kopczynski. oba tomy. do hiszpanskiego tertel oba tomy. a przeciez.. oprocz szypowskiej z tej serii jest takze - francuski dla zaawansowanych- przestaszewski i łozińska - chyba. znakomita seria. zwłaszcza .. jak nie chcesz tracic kasy na drogie kursy.

      Usuń
    3. do hiszpanskiego oba tomy. - oskar perlin oczywiscie. przepraszam za pomyłke.

      Usuń