sobota, 4 maja 2013

Profesor Pierre 6.0 Słownictwo (Edgard)

Faza na słuchanie i podśpiewywanie francuskich piosenek trwa w najlepsze, podsycana jeszcze przez Pana Od Francuskiego, który od paru tygodni konsekwentnie urozmaica nam zajęcia Brelem i jemu podobnymi klasykami. Nawiasem mówiąc Pan Od Francuskiego tak bardzo pasuje do swojej roli, że nazywanie go po prostu lektorem nie oddałoby w pełni istoty sprawy. Niestety, nie wpisuje się w mój ideał wysokiego, nieco poważnego Francuza pod czterdziestkę, o pociągłej twarzy, ciemnych oczach i obowiązkowo z bruzdami przy ustach, ale za to wygląda jak typowy pan profesor, całkowicie oddany swojej pasji i trochę roztargniony, zaś całości obrazu dopełniają okulary i czupryna w kolorze poivre et sel. Przyznaję, że lubię wyprawić się raz w tygodniu na lektorat również po to, żeby go posłuchać – w końcu to mężczyzna, który przemawia do mnie po francusku, w dodatku z odpowiednią dozą swobody i humoru.
Tymczasem wszystkim tym, którzy wciąż poszukują dla siebie idealnego profesora, który umilałby im naukę i czule szeptał do ucha francuskie słówka, gorąco polecam nawiązanie znajomości z Profesorem Pierre’m. Od razu zaznaczam, że nie miałam okazji zapoznać się bliżej z programem o nazwie „Profesor Pierre Intensywny kurs”, za to od stycznia intensywnie zapoznaję się z wersją „6.0 Słownictwo” i to o niej będzie niniejsza notka.
Problem skutecznej nauki słówek zaprzątał mi głowę od dawna – pisałam już zresztą o tym na niniejszym blogasku, wyjawiając swoją ogromną niechęć do siermiężnego powtarzania w kółko aż do znudzenia listy słówek w celu jej zapamiętania. W ogóle wszelkie powtórki wzbudzają we mnie ogromną niechęć i nudzę się okropnie, gdy muszę czytać jeszcze raz to samo, w tej samej kolejności, w tym samym kontekście. Początkowo bardzo dobrze sprawdzała się u mnie metoda wielokrotnego zapisywania słówek napotykanych we wszelkich opracowywanych tekstach. W ten sposób podstawowe słownictwo praktycznie samo weszło mi do głowy, bez konieczności wracania do notatek, ale niestety, na pewnym etapie słówek robi się więcej i powtarzają się stosunkowo rzadziej, tak więc mimo iż cały czas konsekwentnie zapisuję i nie powtarzam, to jednak musiałam przyznać sama przed sobą, że efektywność takiej nauki nieco spadła. Potrzebowałam czegoś szybszego.


[tu się zaczyna sedno sprawy]
Profesor Pierre idealnie wpasował się w moje oczekiwania. Cóż on ma w sobie takiego, czego nie mają inne okołofiszkowe programy, z jakimi się dotąd zetknęłam? Tak zwany system inteligentnych powtórek, który jest dla mnie wybawieniem od konieczności monotonnego wałkowania tych samych zestawów słówek. Cała zabawa polega na tym, że najpierw wybieramy sobie pewną ilość nowych słówek do nauki i wykonujemy szereg ćwiczeń w celu ich zapamiętania, takich jak zaznaczenie usłyszanego słowa, wybór tłumaczenia, rozumienie ze słuchu, dyktando, a na koniec musimy wpisać tłumaczenie słówka podanego po polsku. Następnie program wyznacza nam powtórki na kolejne dni w zależności od tego, czy się pomyliliśmy, czy nie. Powtórki ograniczają się już tylko do tłumaczenia na francuski, a z każdym poprawnym powtórzeniem coraz bardziej zwiększa się interwał pomiędzy jedną a drugą powtórką. Naturalną konsekwencją jest to, że słowa które sprawiają nam więcej trudności powtarzamy częściej i dlatego w końcu je zapamiętamy, zwłaszcza że nie zawracamy sobie głowy niepotrzebnie częstym wracaniem do słów, z którymi nie mieliśmy większego problemu. A jeżeli po jakimś czasie okaże się, że już nie pamiętamy słówka, które umieliśmy, to interwał znowu się zmniejszy. Jest to naprawdę rewelacyjne rozwiązanie, gdyż to program zajmuje się zorganizowaniem mi nauki, a ja muszę tylko codziennie zrobić powtórki wskazanych przez niego słówek.
Oczywiście program posiada kilka wad. Na przykład para różnych słówek francuskich jest tak samo przetłumaczona na polski i nie wiadomo, które znaczenie tym razem powinniśmy podać. Problem ten można jednak rozwiązać poprzez edycję danego słowa, wpisanie podpowiedzi lub synonimu. Kolejną wadą jest poprzedzenie wszystkich rzeczowników rodzajnikami określonymi, co powoduje, że rodzaj rzeczowników rozpoczynających się na samogłoskę pozostaje tajemnicą – do czasu, aż sprawdzimy to sobie w słowniku i ewentualnie dodamy komentarz. Ma się rozumieć, że wpisanie rodzajnika nieokreślonego zamiast określonego (lub odwrotnie) sprawi, że nasza odpowiedź zostanie potraktowana jako błędna. Na szczęście tego typu drobiazgi oraz wszelkie literówki mogą zostać wybaczone za pomocą przycisku „zaakceptuj”, więc przypadkowy błąd nie sprawi, że pogorszy nam się statystyka. Nawiasem mówiąc małe błędy, literówki oraz różnice w treści pomiędzy nagraniem a fiszką zdarzyły się również twórcom programu, więc warto zachować czujność i nie ufać ślepo Profesorowi.
Oprócz powtarzania pojedynczych słówek lub zwrotów dostępne są również całe zdania do nauki – przy czym nasze zadanie sprowadza się w zasadzie do uzupełnienia luki, pamiętając o ewentualnej konieczności odmiany czy uzgodnienia. Przyznam, że to ćwiczenie nie przypadło mi do gustu, być może dlatego, że powtarzanie całych zdań w kółko trochę mnie nudzi. Ale może kiedy już skończą mi się słówka, to zdania wrócą do łask - zwłaszcza że czasem dobrze jest, gdy w głowie zostają całe wyrażenia.
Na plus trzeba też ocenić istnienie kilku gier i dodatkowych ćwiczeń, które mają pomóc w utrwalaniu słownictwa, a którymi można się chwilę pobawić, jeżeli czujemy niedosyt po zbyt małej ilości powtórek danego dnia (co u mnie zdarza się coraz rzadziej, bo swój niedosyt uciszam rozpoczynając naukę czasem zbyt wielu nowych słów naraz). Nie są to szczególnie ambitne zadania – memory, znajdź słowa, łączenie w pary – ale to miłe, że w ogóle są.

Profesor Pierre 6.0 Słownictwo to produkt, który oceniam bardzo wysoko i który niezaprzeczalnie wykazuje przewagę zalet nad wadami. Nauka z tym programem naprawdę należy do lekkich, łatwych i przyjemnych i nie zajmuje dziennie wiele czasu (chyba że wyjedziemy na tygodniowy urlop i po powrocie zastaniemy skumulowanych kilkaset powtórek – wtedy robi się męcząco). Wszystko to w ładnej, kolorowej oprawie graficznej, przeplatane zdjęciami Francji i krajów francuskojęzycznych, które wyświetlają się „w nagrodę” po określonej liczbie powtórzonych słów. No i co najważniejsze – program ten zachęca do systematyczności, a to przekłada się na wymierne efekty. Ja sama, po ponad trzech miesiącach nauki, mam już wyuczonych (według statystyki, która jest trochę niedokładna, ale i tak miło ją poprzeglądać) ponad dwa tysiące słów i odczuwam to szczególnie dobrze kiedy czytam książki i nie muszę co chwila sięgać po słownik. Podpowiem tylko, że warto zacząć od najbardziej potrzebnych i oczywistych działów tematycznych, jak np. ubrania, rodzina, cechy charakteru etc., oraz od poziomu początkującego i średniozaawansowanego. Mówi Wam to ktoś, kto niechcący stał się specjalistą od francuskich nazw części siedzących pod maską samochodu, których to części nie potrafiłby wskazać palcem nawet po polsku :) No właśnie – oto i kolejna zaleta tego programu: dość bogata baza: ok. 10 tysięcy słów i zwrotów, no i oczywiście możliwość jej samodzielnego poszerzania.

Nie jest to program idealny, nie nauczy nas swobodnego wypowiadania się i trzeba jeszcze dodatkowej pracy z innymi materiałami, żeby nauczyć się ubierać poznane słowa w kontekst. Ale możemy przynajmniej nauczyć się właściwej wymowy, bo za każdym razem jednocześnie widzimy i słyszymy powtarzane słowo. Możemy nawet nagrywać się i porównywać swoją wymowę z wymową native'a, co wydaje się przydatne, ale z braku mikrofonu nie zostało jeszcze przeze mnie wypróbowane... No a konieczność wpisania słowa, a nie tylko jego pomyślenia, pozwala nauczyć się jego poprawnej ortografii, a nie tylko „ogólnego wyglądu”.

Uff, no to by było na tyle mojej pieśni pochwalnej (nawiasem mówiąc mój mężczyzna śmieje się, że jestem chodzącą darmową reklamą tej serii, bo dzięki mnie już parę osób włączyło Prorofesorów Klausa, Henry'ego, etc. do swojej nauki języków). Zachęcam Was do wypróbowania tego programu i do dzielenia się ze mną swoimi przemyśleniami na jego temat.

4 komentarze:

  1. Od około dwóch tygodni korzystam z tego programu i już widzę efekty. Po prostu łatwiej mi po francusku coś powiedzieć, a przerobiłam dopiero 6o słówek :) Bardzo się z tego cieszę, bo po szkolnej nauce tego języka potrafiłam tylko zapisać słówko, ale o przeczytaniu ani zapisaniu ze słuchu nie było mowy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moi uczniowie również chwalą bardzo ten program, choć również zauważyli, że pojawiają się literówki a nawet błędy. Troszkę szkoda, bo to całkiem ciekawe wydawnictwo, no ale nobody is perfect ;) Poza tym bardzo ciekawa recenzja. Kiedy ktoś zapyta mnie o Profesora Pierre'a będę od razu odsyłała do Twojego bloga:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, nienawidzę wkuwać słówek i nie potrafię się w taki sposób uczyć, dlatego dla mnie idealnym rozwiązaniem byłoby coś jak Profesor Klaus - konwersacje i rozumienie ze słuchu, ale z tego co się orientuję, nie ma tej wersji dla j. francuskiego.

    OdpowiedzUsuń