Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pisanie po francusku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pisanie po francusku. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 września 2014

Każda okazja jest dobra, żeby napisać coś po francusku.

Il y a quelques jours, Ula a présenté sur son blog le contenu de son sac à main. C'est un bon prétexte pour réviser un peu de vocabulaire! Et je dois avouer que j'ai toujours voulu publier un billet comme ça, sans rien dissimuler, bien évidemment! Alors, comme Ula a encouragé ses lecteurs à présenter aussi l'intérieur de leur sac à main, j'ai pris la photo de mes affaires et je suis prête à vous expliquer l'usage mystérieux de chaque objet. J'avoue que je suis un peu déçue, parce que normalement j'ai plus d'objets inutiles et de déchets sur moi. Je ne sais pas où sont mes mouchoirs sales, mes vieux tickets de caisse et mes ticket de bus dans lesquels je colle mes vieux chewing-gums! Mais il me reste quand même quelques trucs intéressants à présenter.

Kilka dni temu Ula przedstawiła na swoim blogu zawartość swojej torebki. Świetna okazja, żeby powtórzyć trochę słownictwa, nieprawdaż? Muszę przyznać, że zawsze chciałam opublikować tego typu notkę, oczywiście niczego nie zatajając! A zatem, skoro Ula zachęcała swoich czytelników do tego, by również przedstawili wnętrza swoich torebek, zrobiłam zdjęcie swoich rzeczy i oto jestem, gotowa wyjaśnić Wam sekretne przeznaczenie każdego z tych przedmiotów. Przyznaję, że jestem nieco rozczarowana, bo zazwyczaj mam przy sobie dużo więcej bezużytecznych przedmiotów i śmieci. Nie mam pojęcia, gdzie są wszystkie moje zużyte chusteczki, stare paragony i bilety autobusowe, do których przyklejam gumy do żucia! Tak czy inaczej, wciąż jeszcze zostało mi kilka ciekawych szpargałów do zaprezentowania.



sobota, 10 sierpnia 2013

Nie samym francuskim człowiek żyje, czyli skąd się bierze chleb.

Od czasu do czasu korci mnie, żeby pouprawiać trochę blogaskowego ekshibicjonizmu i uchylić rąbka tajemnicy na temat tego, co robię, kiedy nie uczę się francuskiego. Szybko jednak się opamiętuję i uświadamiam sobie, że to by nie miało sensu, bo przecież uczę się francuskiego praktycznie cały czas! Mimo wszystko wymyśliłam sobie, że stworzę taką kompromisową notkę, która będzie niby trochę o mnie, ale jednak o francuskim. W związku z tym postanowiłam Wam opowiedzieć o moim nowym zajęciu, które wyeliminowało z mojego życia konieczność porannego przekomarzania się z mężczyzną na temat tego, kto idzie do sklepu po chleb. Opowieść, jak na tematykę bloga przystało, będzie oczywiście po francusku, zwłaszcza że ostatnio zmagam się z systematyzowaniem wiedzy na temat wszelkich możliwych zaimków: w teorii wszystko jest zrozumiałe, w praktyce zawsze pojawia się mnóstwo zawahań i wątpliwości. Muszę więc ćwiczyć, ot co.

piątek, 31 maja 2013

Gdzie i jak pisać po francusku (albo: niespodziewane pocałunki).

Ostatnio mam tendencję do rozgrzebywania notek, które nie dają się dokończyć i w pozbawionej ładu formie czekają na lepsze czasy. Co chwila przychodzi mi do głowy kolejny temat, na który chciałabym coś napisać, ale za każdym razem stwierdzam, że muszę to jeszcze dokładniej przemyśleć. Dlatego z okazji kończącego się właśnie maja i towarzyszącej temu idei podnoszenia statystyk na koniec miesiąca postanowiłam napisać coś mało wymagającego.

Systematycznie powraca do mnie postanowienie, żeby (nie mniej systematycznie) ćwiczyć swoje umiejętności pisania po francusku. Za każdym razem jednak pojawia się jakaś wymówka, która mi w tym przeszkadza. Początkowo była to zwykła niechęć do własnej niemożności ubrania myśli w pełne zdania, później zawsze można było zasłaniać się brakiem czasu. Ostatnio zaś pokonuje mnie monotonia niektórych dni, no bo ileż można pisać o tym, co się robiło w pracy, co się ugotowało i jak ładnie się posprzątało cały dom. Wymyślanie, o czym napisać, jest naprawdę trudne, bo nadal jeszcze nie doszłam do etapu, kiedy mogłabym swobodnie formułować po francusku bardziej abstrakcyjne przemyślenia.

Codzienne pisanie jak dotąd mnie przerasta, dlatego postanowiłam postawić przed sobą bardziej realny cel i pisać co najmniej raz w tygodniu. W ciągu tygodnia na pewno już wydarzy się coś, o czym warto wspomnieć: spotkanie towarzyskie, mniej lub bardziej zapowiedziana wizyta gości lub jakaś mała anegdota do opowiedzenia. Staram się przy tym nie pisać czegokolwiek, co akurat umiem, ale jak najwierniej oddać to, co się naprawdę zdarzyło i co mam na myśli, bo przecież właśnie o to mi chodzi – żeby wyrażać swoje myśli po francusku, a nie po prostu oddawać szkolne wypracowania na zadany temat.
No, czasem może co nieco podkoloruję... ;)