Pokazywanie postów oznaczonych etykietą faux amis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą faux amis. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 grudnia 2015

Blogowanie pod jemiołą 2015 - świąteczne prezenty pod warunkiem!


Hm, hm (autorka mruczała sobie cichutko pod garbatym nosem z kurzajką), jak by Wam tu popsuć świąteczny nastrój? Powiedzieć, że świąt nie będzie? Nie uwierzycie. Zabrać prezenty? Nie, tego nawet ja nie mogłabym zrobić... Może posadzić do zadań z gramatyki? He, he, he... (wstrętny, skrzekliwy śmiech).


Pewnie tego nie pamiętacie, ale w zeszłym roku przy okazji „Blogowania pod jemiołą” poczułam nieodpartą pokusę, żeby zeskrobać lukier z naszej akcji i wprowadzić trochę negatywnych emocji: wypominanie braku męża przy świątecznym stole przez stroskaną rodzinę i takie tam. Tak mi się to spodobało, że i tym razem postanowiłam się z Wami trochę podrażnić. I oto przed Wami otwiera się szesnaste okienko naszego adwentowego kalendarza - ale nie przeczytacie dziś u mnie o świątecznych smakołykach, tradycjach, zwyczajach ani kolędach... Może jutro, na blogu English at Tea trafi Wam się jakiś słodszy kąsek, ale nie u mnie, robaczki, nie u mnie...

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Jabłko tam śpi. (fałszywi przyjaciele – część 2)

Ciekawe, czy zostało już zdefiniowane w psychologii albo medycynie zboczenie polegające na obsesyjnym rozmyślaniu nad etymologią słów. „Etymofilia”? Nie wiem, czy to uleczalne, w każdym razie na razie mnie dręczy – i tak na przykład jadę sobie tramwajem i myślę o złotych jabłkach, bo akurat tego typu owoc mignął mi gdzieś na bilbordzie. Une pomme d'or, byłbyż to pomidor? Coś mi w tym nie grało tak do końca, zwłaszcza kolor się nie zgadzał, brakowało też samogłoski w środku; kombinowałam więc dalej i w końcu wpadłam na pomysł, jakie też zagadkowe przesłanie niesie polska nazwa owego warzywa. Une pomme y dort!

piątek, 7 listopada 2014

Lepiej mieć fałszywych przyjaciół niż żadnych – część I.

Zaproponowane w tytule nowe porzekadło ludowe dla masochistów przyświecać będzie wpisowi o tematyce etymologicznej. Zdradziłam się już bowiem kiedyś, pisząc o powodach dla których warto uczyć się francuskiego, z moim zamiłowaniem do doszukiwania się powiązań pomiędzy językami. Szczególnie cieszy mnie odkrywanie słów w języku polskim, które aż chciałoby się zapisać na modłę francuską i nagle odkryć, że jedno pochodzi od drugiego. Wymienić tu można wspomniany już niegdyś abażur (l'abat-jour), a także garderobę (la garde-robe), donżon (le donjon), pantalony (le pantalon) i wiele innych, mniej lub bardziej przydatnych w życiu codziennym słów.

Czasem jednak okazuje się (co wówczas cieszy mnie jeszcze bardziej), że słowo po zapożyczeniu zaczęło żyć własnym życiem albo w ogóle zostało pożyczone w pośpiechu, niechlujnie i najlepiej z błędem. Wtedy robi się ciekawie i nieprzewidywalnie, ba, można się czasem zabawnie pomylić!
Podobno prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie; co do fałszywych, to chyba nie ma żadnej powszechnej zasady, dlatego proponuję Wam poznanie kilku fałszywych francusko-polskich przyjaciół za pośrednictwem niniejszego bloga. Jeśli spotkaliście się już wcześniej to mam nadzieję, że z przyjemnością odnowicie dziś tę znajomość :)